Wystawa fotografii w "Klasycznej"

Poruszyć ludzką pamięć

Jolanta i Janusz Tyburowie

Wystawę zatytułowano "Obudzić pamięć"

- Taka wystawa musiała się zdarzyć i to wcale nie dlatego, że mamy listopad i Zaduszki, tylko po to, żeby - tak jak to jest w tytule wystawy - "obudzić pamięć" - klarował ideę wystawy fotograficznej w krościeńskiej kawiarni artystycznej "Klasyczna" Janusz Tybur, fotografik i rzeźbiarz. - Nieważne, kto leży pod zmurszałym kamieniem czy pod złamanym krzyżem, nie ma znaczenia, czy to jest Żyd, Niemiec czy Rusin. Naprawdę nie o to chodzi; chodzi o to, żeby poruszyć ludzkie serce, pamięć, sumienia...

Fotografie prezentowane na wystawie są pokłosiem rodzinnych wypraw Janusza Tybura; podczas nich podążał traktami, które zaprowadziły go m.in. w Beskid Niski, do Krakowa, Dzierżoniowa, ale też na Orawę do Podwilka i dalej za granicę: na Słowację, do Chorwacji... Wędrówka o tyle nietypowa, że nowe miejsca artysta zaczynał poznawać od znajdujących się tam cmentarzy. Dlaczego? Bo jak mówi "są to miejsca, gdzie można się dowiedzieć bardzo dużo ciekawych rzeczy, a przede wszystkim nauczyć kochać życie".

- Szwajcarski malarz i rzeźbiarz Alberto Giacometti mawiał, że czasem warto poświęcić cały pejzaż dla uchwycenia jednego szczegółu i większość fotografii tutaj przedstawionych to jest właśnie fotografia jednego motywu, fotografia malarska, moim zdaniem bardzo wrażliwa - mówiła o zdjęciach Janusza Tybura żona artysty Jolanta Gładyszewska-Tybur. - W zasadzie jeśli chodzi o technikę, to ona się bardzo zmieniła i to dotyczy nie tylko aparatu, ale także obróbki komputerowej, chemicznej, natomiast nie zmienił się sekret dobrej fotografii, a podstawą dobrego zdjęcia jest światło i oczywiście oprócz światła - dobry fotograf. Janusz najczęściej nie jest zadowolony do końca z tego, co robi i bardzo dobrze, bo ja mam pewność, że powstaną następne fotografie, a dzisiaj dziękuję mu za to, że powstały te właśnie.

Na wystawie sąsiadują ze sobą zdjęcia starych macew z żydowskich cmentarzy z fotografiami prawosławnych krzyży górujących nad mogiłami gdzieś w Beskidzie Niskim, jest współczesny grób obok kurhanów, dla których upływający czas okazał się bezlitosny, są też nagrobki zniszczone ręką człowieka. Sam artysta podkreślał, że nie sądzi, by tę wystawę można było rozpatrywać w kategorii wielkiego wydarzenia artystycznego, ale też jej przesłanie nie ogranicza się wyłącznie do artyzmu.

- Chodzi o to, żeby poruszyć ludzkie serce, pamięć, sumienia - podkreślał Janusz Tybur. - Ktoś pięknie powiedział, że każdy grób jest święty, ale kto o tym wie, kto na to zwraca uwagę...

(TEZ)

fot. Teresa Zielińska

<